Historia parafii

Wieś Parzno należy do najstarszych osad położonych na terenie dzisiejszej archidiecezji łódzkiej. Miejscowość ta, wraz z pobliskimi Klukami, wspomniana jest w bulli papieża Innocentego II z 1136 r., potwierdzającej posiadłości arcybiskupów gnieźnieńskich. Osady te musiały już wtedy mieć swoje znaczenie, skoro zasługiwały na wymienienie ich w dokumencie tak wielkiej rangi.

Arcybiskupi gnieźnieńscy musieli być z pewnością fundatorami kościoła i parafii w Parznie, choć datę erekcyjną trudno dziś szczegółowo ustalić. Przekazy diecezjalne mówią, że parafię w Parznie ustanowił w 1176 r. arcybiskup gnieźnieński Jan II. Wszystko wskazuje jednak na to, że nie jest to informacja dokładna, gdyż wykaz arcybiskupów gnieźnieńskich nie zna pasterza o tym imieniu, sprawującego wtedy władzę w Kościele. Arcybiskupem gnieźnieńskim był wtedy Zdzisław (1170-1180). Prawdopodobnie chodzi tu o jego poprzednika Jana, zwanego Janikiem, który przybył z Wrocławia, objął rządy w archidiecezji gnieźnieńskiej w 1149 r. i sprawował je do 1167 r. To ustalenie czyni parafię Parzno jeszcze starszą, przynajmniej o 9 lat i jedną z najstarszych na ziemiach należących dziś do archidiecezji łódzkiej. Tylko trzy parafie mogą poszczycić się starszym rodowodem: Mileszki - 1048 r., Brzeziny -1139 r. i Wolbórz -1140 r. 
Kronika parafialna, nawiązując do historii poprzedniego kościoła, dwukrotnie (na s. 37b i 42b) odnotowuje budowę pierwszej świątyni parafialnej w 1161 r. Jest to bardzo prawdopodobne, gdyż dwie leżące obok siebie posiadłości arcybiskupie (Parzno i Kluki), mające już przynajmniej trzydziestoletnią historię, domagają się istnienia na tym terenie świątyni. 
Wszystkie wymienione okoliczności jednoznacznie wskazują na arcybiskupa Janika, tym bardziej że pochodził on z pobliskiej Brzeźnicy, a ślady jego reformatorskiej działalności licznie występują na tym terenie, od Kalisza i Łęczycy poczynając, na Brzeźnicy i Jędrzejowie kończąc. Osady w Parznie i w Klukach leżały w samym centrum tego terenu, na średniowiecznym szlaku komunikacyjnym między tymi miejscowościami. 
Powstanie parafii w drugiej poł. XII w. czyni okolice Parzna jednymi z najstarszych zchrystianizowanych ziem na tym terenie. Dumni jesteśmy z tego, że nasze chrześcijańskie korzenie sięgają tak głęboko, a parafia od tak dawna współtworzy chrześcijańską kulturę narodu. Czerpiąc z duchowego dziedzictwa naszych przodków, z wielką radością wkraczamy w Trzecie Tysiąclecie Wiary i świętujemy Jubileusz 82-lecia istnienia naszej parafii. 
Podobnie jak data powstania parafii przedstawia się sprawa wcześniejszych świątyń, wzniesionych przez tutejszych wiernych. Według danych diecezjalnych pierwszą świątynię pw. Wniebowzięcia NMP wystawiono tu w 1171 r., z fundacji arcybiskupa gnieźnieńskiego. Przetrwała do 1464 L, wówczas została rozebrana. Drugi kościół, modrzewiowy, wybudowany w latach 1464-1473, z fundacji arcybiskupa gnieźnieńskiego i prymasa Jana Gruszczyńskiego, spłonął w 1907 L Następnie wystawiono obecną, murowaną świątynię. 
Nieco inaczej tę sprawę przedstawia odnaleziona ostatnio kronika parafialna, pochodząca z przełomu XVII i XVIII w. Według zapisów kroniki była to ciągle ta sama, świątynia, odnowiona w 1800 r. liczyła już 639 lat (s. 37b), a w dniu pożaru w 1907 L - 746 lat (s. 42b). Dane te wskazują jednoznacznie na 1161 r. jako datę powstania świątyni. 
W kronice znajdujemy wiele ciekawych informacji, któ- 
re zawdzięczamy skrupulatnym relacjom dziejopisarzy, np. 
Ocalałe w kancelarii dokumenty na pergaminie, zaopatrzone pieczęciami w puzderkach z 1441 i 1442 r. arcybiskupa Wincentego Kota nadają różne odpusty tym, co się przyczynią do ozdoby świątyni lub w niej się pomodlą• 
Potwierdza to podpisany przez czterech biskupów dokument z 1538 r., zawierający najstarszy spis inwentarza kościelnego, w którym liczne paramenty liturgiczne nazywane są Antiquae (starożytne). Dokumenty te nie zachowały się jednak w parafii do dzisiejszych czasów. 
Przekaz kronikarski daje nam także wiele frapujących danych z przeszłości kościoła, którego wygląd zachował się tylko w pamięci bezpośrednich świadków. W rozdziale Echa pożaru w Parznie, spisanym w 1907 r., autor przekazuje nam bezcenne informacje: 
Proboszczami parafii bywali kanonicy gnieźnieńscy, z których ostatni, ksiądz Fabian Mączyński w 1800 r. kościół wyrestaurował i odmalował, a pod chórem umieścił taki napis: "Dnia 1 maja 1800 r. ten kościół wyrestaurowany i dotąd już stoi 639 lat. Módl się za duszę księdza Fabiana". Za jego bytności nastąpił zabór dóbr arcybiskupich i proboszczowskich przez rząd pruski, o które walczył długi szereg lat, czego dowodzą pozostałe papiery. Nadto znajdowały się szczątki dwóch chrzcielnic: pierwsza z XII w., druga z XV, dwa stare obrazy, kiedyś za feretrony używane. Ołtarz wielki z figurami Mojżesza i Aarona, nad tabernakulum arka przymierza, niesiona przez lewitów, bardzo stary obraz Trójcy Św. na skórze, portrety arcybiskupów i wiele innych szkoły włoskiej i niemieckiej. Stare ornaty i kapy z drogiej i prześlicznej materii, jakie w katedrach trudno znaleźć, 2 monstrancje, 4 kielichy. Wszystko to wymownie świadczyło o starożytności kościoła. Rzecz naturalna, że chociaż modrzewiowy, nie przetrwał w pierwotnym stanie i formie, był bowiem trzy razy gruntownie restaurowany, jak opiewa kronika parafialna; co do struktury, może był to jedyny kościół w kraju. 
Wszystkie te, podwójnie drogie pamiątki, straszliwy żywioł w moich oczach w dwie godziny zniszczył dnia 11 stycznia 1907 r. o godz. 4 rano; nie przesadzę zapewne, jeśli stratę tę nazwę nie tylko niepowetowaną stratą parafii, ale i narodową. Ogień powstał o godz. 3 po północy z przyczyny niewiadomej zapewne od lampki lub niedogaszonego przed wieczorem knota od świecy. Czytelnik zrozumie jak straszną była moja i parafian boleść patrzeć, jak rozszalały żywioł pochłania nasze skarby najdroższe, gdyż zakrystia kosztem 2000 r.(rubli)była odnowiona. Ratunek był niemożliwy, bo ogień późno spostrzeżono, kiedy dostępu nie było, a dach po spaleniu się krokiew nad wielkim ołtarzem, runął, nie tyle od ognia, ile, że wiązania słabe już były. Do zakrystii drzwi z wewnątrz zatarasowane, a przez płonący kościół nie podobieństwo było się przedostać. 
Tyle wieków ta strażnica wiary i polskości przetrwała, tyle burz religijnych i politycznych przetrzymała, była świadkiem tylu wypadków historycznych, była matką chrzestną okolicznych sąsiadek, wiekami od niej młodszych, była ukochaną nie tylko przez swoich, ale i obcych, a dziś opłakiwana ta prastara warownia w zgliszczach. Innowiercy, zwiedzając stare i drogie nasze pamiątki w poważnym zamyśleniu żegnali to miejsce z pobożnością. Oj, bo ten kościół staruszek i spisy inwentarza kościelnego dają wyobrażenie o wielkim bogactwie materialnym świątyni i bezcennych detalach jej uposażenia. 
Pamięć o tej świątyni jest wciąż żywa w parafii i przekazywana z pokolenia na pokolenie. Na jej miejscu, w ogrodzie parafialnym, rosną dziś dwa potężne świerki i wzniesiona w latach pięćdziesiątych kapliczka Matki Bożej. Wszyscy jednak doskonale wiedzą, że w tym miejscu stał poprzedni kościół. Widomymi świadkami tamtej historii są dziś: istniejąca jeszcze stara plebania z 1880 r. (fot. 25) i dwie lipy posadzone przez ks. Wincentego Kochanowicza 15 kwietnia 1881 r. (kronika parafialna s. 29).